Tak tłumaczy się policjant, który KATOWAŁ Komendę. Po latach dosięga go sprawiedliwość!

0

Policjant, który blisko 15 lat temu brutalnie wymusił zeznania na Tomaszu Komendzie, stanął przed sądem. Funkcjonariusz, który znęcał się nad młodym mężczyzną, odpiera zarzuty. Tomasz Komenda dokładnie go jednak zapamiętał.

Szczególnie w latach 90. i na początku dwutysięcznych na posterunkach policji bardzo popularne były brutalne praktyki stosowane m.in. w celu wymuszania „potrzebnych zeznań”. Choć do dziś ten problem jest obecny, to jednak wówczas jego skala była wielokrotnie większa.

Przyzwyczajonym do PRL-owskich standardów funkcjonariuszom wydawało się, że znęcanie się nad zatrzymanymi ujdzie im na sucho. Teraz jednak bezdusznych katów sprzed lat dosięga ręka sprawiedliwości. Jeden ze sprawców tragedii Tomasza Komendy to Bogusław R.

Bogusław R. Tomasz Komenda

Tomasz Komenda oskarża jednego z policjantów o wymuszenie na nim złożenie obciążających siebie zeznań. „- Zaraz po tym, jak zamknęły się drzwi, siadł mi na nogach i zaczął bić mnie po całym ciele, aż krew lała się strumieniami – mówił mężczyzna. Teraz Bogusław R. odpiera zarzuty.

Sąd Najwyższy uniewinnił w maju Tomasza Komendę skazanego prawomocnie w 2004 r. na 25 lat więzienia za zabójstwo i zgwałcenie 15-latki. Mężczyzna spędził w więzieniu 18 lat. Tomasz Komend wymienił 6 osób, które miały przyczynić się do jego skazania. Na liście znalazł się Bogusław R., policjant, który miał wymusić od niego obciążające zeznania i prowadzić przesłuchanie w brutalny sposób.

Tomasz Komenda niewinny

W czasie przesłuchań było ich dwóch: Zbigniew P. i Bogusław R. I to Bogusław był tym złym policjantem. Zaraz po tym, jak zamknęły się drzwi, siadł mi na nogach i zaczął bić mnie po całym ciele, aż krew lała się strumieniami – mówił Komenda.

Bogusław R. odpowiada przed sądem we Wrocławiu za niedopełnienie obowiązków w czasach, gdy był naczelnikiem w jednym z wydziałów komendy wojewódzkiej policji. Jest oskarżony o to, że podczas wydał nieprawdziwe poświadczenie o niekaralności dla osoby ubiegającej się o przyjęcie do służby.

Policjant został zapytany o sprawę Tomasza Komendy przez dziennikarzy „Wyborczej”. – Nigdy nikogo nie biłem. Nie prowadziłem tego przesłuchania. Nie jestem funkcjonariuszem, który prowadził takie czynności procesowe. Gdyby prawdą było to, co mówi Tomasz Komenda, pewnie byłbym przesłuchiwany przez odpowiednie służby, policję, prokuraturę. A takiego przesłuchania nie było – stwierdził.

Nie żyje Dorota P. – kluczowy świadek w sprawie Komendy

Tymczasem dziennik „Fakt” ustalił, że w sobotę w jednym z wrocławskich szpitali zmarła w tajemniczych okolicznościach Dorota P., czyli kluczowy świadek w sprawie Tomasza Komendy. To także jedna z sześciu osób, którą uniewinniony mężczyzna oskarżył o udział w jego niesłusznym oskarżeniu.

Kobieta w latach 90. była prostytutką i wiele wskazuje na to, że nieuczciwi policjanci mogli wykorzystać ją do pogrążenia niewinnego Tomasza Komendy. Jej śmierć prawdopodobnie nie była przypadkiem, bo nastąpiła w momencie kluczowym dla wyjaśnienia sprawy. 

Marcin Palion

Marcin Palion

Red. nacz. NewsWeb.pl
Napisz do autora: marcin.palion@newsweb.pl

loading...

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here