To nie koniec! Iwona Hartwich pod ścianą. Wielki przekręt kobiety zbada prokuratura?

Przełomowe informacje na temat (przestępczej?) działalności Iwony Hartwich ujawnił właśnie znany dziennikarz śledczy. Kobieta, która zorganizowała zakończony w maju protest niepełnosprawnych połączony z „okupacją” Sejmu, może się z tego nie wygrzebać. Iwona Hartwich jest w poważnych tarapatach.

Iwona Hartwich to prowodyrka i koordynatorka trwającej w kwietniu i maju „okupacji” Sejmu. Kobieta zaciągnęła do budynku parlamentu najbardziej roszczeniowe koleżanki. Protestujący skrupulatnie odrzucali kolejne propozycje rządu i pod niebiosa wychwalali posłanki opozycji, która najpierw opowiadały się za aborcją dzieci z niepełnosprawnością, a później rozpaczały nad losem protestujących w Sejmie. 

MEGA PRZEKRĘT Iwony Hartwich! Liderka protestu ukrywała to jak mogła

Iwona Hartwich podstawiona?

Hartwich i jej koleżanki chwaliły też Donalda Tuska, choć wszelkie zarzuty o działania polityczne odrzucały. Faktem jest jednak, że wszystko zbiegło się w czasie z informacją o prawdopodobnym starcie Tuska w najbliższych wyborach prezydenckich. 

Tradycyjnie pod antyrządowy protest podłączyły się media przeciwne Prawu i Sprawiedliwości, które 4 lata wcześniej pisały, że taka forma protestu jest niedopuszczalna. Choć lewicowo-liberalne środki przekazu broniły Iwony Hartwich jak mogły, to prawda siłą rzeczy wyszła na jaw. 

Chodzi rzecz jasna o „dobroczynną” działalność kobiety. Matka niepełnosprawnego Jakuba ma na sumieniu niemały skandal finansowy. Dodatkowo sam jej syn zdradził nieopatrznie przed kamerami, że zdaje sobie sprawę, w jaki sposób „robią pieniądze” fundacje i stowarzyszenia mające pomagać osobom niepełnosprawnym.

Iwona Hartwich w pośpiechu zamknęła fundację

Liderkę protestu znów zdemaskował bloger i dziennikarz śledczy „Matka Kurka”. Napisał o tym, że organizatorka protestu zamknęła swoje stowarzyszenie w atmosferze skandalu finansowego. Jak wyglądała ta sprawa i dlaczego Iwona Hartwich zabraniała o tym mówić o i to pytać?

Otóż Hartwich była prezesem stowarzyszenia „Mam Przyszłość”. Część członków zarzuciła jej finansowy przekręt i zażądała faktur. Kobieta odmówiła i na wielu uczciwych współpracownikach zaczęła się mścić. Jednak gdy o dokumenty zapytano organ nadzorujący (prezydent Miasta Torunia), Hartwich stowarzyszenie zamknęła, a ludzi ze swojego otoczenia przekonywała, że nadal działa i pomaga.

O tym, jak wszystko wyglądało od kulis powiedział przed kamerami sam syn Iwony – Jakub Hartwich. – Znowu się nachapają fundacje i stowarzyszenia, a do nas żadne środki nie trafią – stwierdził. Powiedział to w kontekście propozycji rządu, który chciał pomagać dostarczając najpotrzebniejsze artykuły i rehabilitacje. Protestujący konsekwentnie żądali jednak „żywej gotówki”.

Tamtą sprawą ma się wreszcie w najbliższym czasie zająć prokuratura. Choć protest zakończył się już kilka tygodni temu, to wielu mieszkańców Torunia i obserwatorów „okupacji” z całej Polski, zapowiada skierowanie zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. 

Trwa już kontrola w Fundacji „Z widokiem”, którą „załatwiła” Iwona Hartwich. Jest to efekt kolejnego jej kłamstwa. Podczas protestu kobieta przekonywała, że jej syn nie pracuje. Tymczasem okazało się, że jest zatrudniony w rzeczonej fundacji. Padło zatem podejrzenie, że „Z widokiem” praktykuje fikcyjne zatrudnienia.

Chwileczkę...