Opozycja przerażona. Kibice składają rządowi historyczną propozycję

Lewicowo-liberalna opozycja w Polsce już wie, że jej koniec może być bliski. Polscy kibice klubowi składają bowiem rządowi Prawa i Sprawiedliwości historyczną propozycję, która nie ma precedensu w III RP. 

Choć w środowiskach kibicowskich Prawo i Sprawiedliwość nie jest partią pierwszego wyboru (górują Kukiz’15 i Ruch Narodowy), to nie ma opcji bardziej znienawidzonej na trybunach, niż rządząca do 2015 r. Platforma Obywatelska. 

Kibice zdają sobie sprawę, że PiS jest partią systemową. Cenią jednak konserwatyzm ugrupowania rządzącego i doceniają, że obecnie rządzący nie zapominają o polskich bohaterach oraz mają szacunek dla barw narodowych. Nie jest to wcale oczywiste, gdy sięgniemy pamięcią do ośmiu lat rządów PO i PSL-u. 

Dla wielu polityków PiS kibice są jedną z pierwszych grup, które chwyciłyby za broń w obliczu zagrożenia bezpieczeństwa kraju. Dlatego też konserwatywna władza przez większość czasu żyje z nimi w zgodzie. Poprzedni rząd, zwłaszcza gdy przewodził mu Donald Tusk, prześladował środowiska kibicowskie. 

Służby kierowane przez ludzi Platformy Obywatelskiej dopuszczały się nawet skandalicznych prowokacji. M.in. podpalenie budki przed rosyjską ambasadą, które – jak się później okazało – zlecił minister Bartłomiej Sienkiewicz. 

PiS Kibice – pakt o nieagresji? 

Od lat kibicom zakazywano używania środków pirotechnicznych. Butni, będący przy władzy politycy PO, zgrywali w tej kwestii nieugiętych. Tymczasem gdy wyborcy dali im odsapnąć od rządzenia, dwóch posłów Platformy… odpaliło race na antyrządowej manifestacji. Był to istny festiwal hipokryzji.

„Pirotechnika jest elementem świata kibiców – ruchu ultras. Skuteczna penalizacja pirotechniki na stadionach w Polsce jest niemożliwa. Zdecydowanie lepiej jest znaleźć kompromis godzący obie strony. Kibice zrzeszeni w Ogólnopolskim Związku Stowarzyszeń Kibiców, proponują w Polsce rozwiązania przyjęte w Norwegii” – pisze w „Gazecie Polskiej Codziennie” ks. Jarosław Wąsowicz, salezjanin, organizator kibicowskich pielgrzymek na Jasną Górę.

To właśnie od kar za stosowanie tego typu materiałów zaczynały się wojny kibiców z politykami i władzami klubów. Teraz może być spokojnie, a taki spokój (wyczekiwany od kilkudziesięciu lat) bez wątpienia zostałby uznany za wielki sukces Prawa i Sprawiedliwości. I bez wątpienia zwiększyłby popularność partii wśród kibiców. A to nawet 10 procent uprawnionych do głosowania!

Kibice proponują PiS-owi

Kibice zrzeszeni w Ogólnopolskim Związku Stowarzyszeń Kibiców, proponują w Polsce rozwiązania przyjęte w Norwegii. Po osiągnięciu wielostronnego porozumienia kibice mogą tam wnieść na stadion prawie wszystkie środki (oznaczone klasami II, III i IV), nawet profesjonalne fajerwerki. Oczywiście nie każdy środek nada się do odpalenia na samych trybunach, ale zasad bezpieczeństwa pilnują tu wszyscy – od władz, klubu, służb ratunkowych, po kibiców.

Przed każdym pokazem kibice muszą złożyć wniosek o jego zatwierdzenie, najpóźniej w południe dzień przed meczem. We wniosku muszą być ujęte wszystkie szczegóły pokazu: jakie materiały (koniecznie atestowane w Norwegii), ile ich będzie, w których częściach stadionu, ile czasu zajmie pokaz, a także kto (z imienia i nazwiska) będzie w nim uczestniczył. To sporo papierkowej roboty tym bardziej, że we wniosku trzeba zawrzeć pozwolenia od policji, straży pożarnej, a także właściciela stadionu, czyli miasta, klubu lub innego podmiotu. Wreszcie po złożeniu wniosku pozwolenia udziela związek piłkarski.

Teraz piłeczka jest po stronie partii rządzącej. Jeśli będący w większości parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości przegłosują zmiany i zezwolą na unormowane prawnie używania pirotechniki, będzie to jak gwóźdź do trumny opozycji. 

W naszym kraju regularnie, co tydzień, na mecze piłkarskie uczęszcza kilkaset tysięcy osób. To potężna grupa ludzi z pasją, patriotów, którzy nie szukają starcia z władzą, ale nie chcą też, by władza uderzała w nich. 

Chwileczkę...