MEGA PRZEKRĘT Iwony Hartwich! Liderka protestu ukrywała to jak mogła

Iwona Hartwich

Wstydliwe, a wręcz kompromitujące fakty usiłowała przez ostatnie tygodnie ukryć Iwona Hartwich, która zasłynęła jako organizatorka okupacji Sejmu. Protest niepełnosprawnych i ich opiekunów trwa w budynku Parlamentu już od miesiąca. 

Protestujący chcą od rządu więcej pieniędzy na opiekę nad niepełnosprawnymi, bo rzekomo brakuje na najpotrzebniejsze artykuły i leki. Gdy strona rządowa zaproponowała wsparcie w postaci wyżej wymienionych, mających wartość żądanych 500 zł, protestujący wpadli w furię.

Niepełnosprawnym jest potrzebna żywa gotówka – stwierdziła Iwona Hartwich odrzucając kolejną już ofertę władzy. O Hartwich krąży wiele opowieści. Niektóre z nich gloryfikują jej działalność na rzecz niepełnosprawnych. Inne dowodzą, że kobieta może mieć niejasne kontakty i działać we własnym interesie.

Iwona Hartwich coś ukrywała

ZOBACZ TEŻ: Bezczelność! Szef globalnego Tesco o Polakach: „Wysyłamy im gorsze produkty, bo są…

Szczególnie osoby opowiadające się w tym sporze po stronie rządu zarzucają Iwonie Hartwich pazerność. Sieć szybko obiegły zdjęcia z egzotycznych wakacji rodziny Hartwichów oraz… dowody na to, że syn Iwony wcale nie jest całkowicie niesamodzielny, jak twierdzi liderka protestu.

Skąd takie przypuszczenia? Chociażby stąd, że jeszcze w 2016 roku nie było to przez obecnie protestujących ukrywane. „Pierwsze dni Kuby (Jakuba Hatwicha – red.) w pracy dla Fundacji” – zatytułowała album ze zdjęciami z 10 listopada 2016 r. Fundacja z Widokiem. Co ciekawe, Iwona Hartwich wciąż utrzymuje, że jej syn nie jest zdolny do żadnej pracy i od dawna wychodzi z kwitkiem z urzędu pracy. 

Internauci publikują nie tylko zdjęcia Hartwich z zagranicznych wyjazdów. W sieci krążą również podejrzane faktury, jedna z nich opiewająca na ponad 12 tys. zł, za wyjazd do Brukseli. Pojawiają się także opinie osób, które miały do czynienia z kobietą. Wyłania się z nich obraz osoby, która nie znosi żadnego sprzeciwu, a swoich przeciwników bezwzględnie usuwa.

W wielu komentarzach dotyczących jej osoby można przeczytać oskarżenia, iż Hartwich wcale nie działa w interesie matek niepełnosprawnych dzieci, a jedynie swoim lub opozycji. Znajomi doskonale znają jej sympatie polityczne, choć ona sama twierdzi, że „zna się na opiece, nie na polityce”. 

Wygląda na to, że z posiadania niepełnosprawnego syna oraz aktywności w fundacjach (w teorii) działających na rzecz niepełnosprawnych niektórzy uczynili sobie sposób na wygodne życie. Wsparcie liberalnych mediów, darmowe wyjazdy za granicę i większe szanse w walce o publiczne pieniądze. Żyć, nie umierać! 

Chwileczkę...