To zakończy protest. Takich słów nie spodziewała się nawet opozycja

Iwona Hartwich protest
Fot. Twtter.com/@jajeczny2

To były słowa, które w dramatyczny sposób zakończą protest opiekunów osób niepełnosprawnych odbywający się na sejmowych korytarzach. A przynajmniej w takim kształcie, w jakim miał miejsce do tej pory. Ludzie nie wybaczą tego liderom okupacji Sejmu.

Iwona Hartwich i spółka stają się coraz bardziej znienawidzonymi przez społeczeństwo postaciami. Kobiety już teraz zostały przez internautów okrzyknięte za osoby, które bardziej zaszkodziły osobom niepełnosprawnym, niż pomogły.

Polacy są zmęczeni protestem

Okazuje się, że nadmierna roszczeniowość rozdrażniła Polaków. W dodatku panie oficjalnie zaatakowały Prawo i Sprawiedliwość, które ma poparcie większości rodaków. Postawa protestujących jest o tyle absurdalna, że partię Jarosława Kaczyńskiego trudno oskarżać o brak modelu państwa opiekuńczego czy pakietów socjalnych.

Teraz jednak opadły maski i prawda wyszła na jaw. Mimo, że pani Iwona Hartwich cały czas krzyczy, że protest jest apolityczny, jedna z matek na oficjalnej konferencji wypowiedziała wojnę PiS. Ze słów kobiety wynika, że istotą protestu jest pozbawienie Prawa i Sprawiedliwości władzy w samorządach, do których to właśnie rozkręca się kampania wyborcza.

Słowa, które zakończą protest

– Mam apel do całego społeczeństwa: pamiętajcie, że zbliżają się wybory samorządowe. Zróbcie wszystko, żeby żadna osoba z PiS-u nie weszła do żadnego samorządu! – krzyknęła jedna z protestujących matek.

Co jeszcze bardziej zadziwiające, po tych słowa liderka protestu Iwona Hartwich dorzuciła iż…

– I to nie jest protest polityczny! – powiedziała.

Z logicznego punktu widzenia nasuwa się jeden wniosek. Kobiety, które wszczęły protest mocno się pogubiły. Tam już nic nie trzyma się logiki. Zdaniem wielu internautów oraz blogera Piotra Wielguckiego, paniom nie brakuje środków do życia, a akcja którą zorganizowały ma przynieść im sławę oraz miejsca na listach wyborczych.

Opozycja chętnie podłącza się pod protest

Taki tok myślenia może być zasadny, biorąc pod uwagę, że pod protest podłączają się również politycy opozycji. Protestujących często odwiedza na przykład Joana Scheuring-Wielgus.

Polacy mają jednak dość już tej opery mydlanej i apelują do rządu o usunięcie pań z Sejmu, bowiem zakłócają powagę Parlamentu i przeszkadzają w pracy parlamentarzystom. Im dłużej akcja będzie trwała, tym więcej zyskiwać będzie na tym opozycja. W społeczeństwie może się wytworzyć bowiem wrażenie, że partia władzy nie może poradzić sobie z kilkoma awanturującymi się kobietami.

To jest protest polityczny

Apel jednej z protestujących matek, by ludzie nie głosowali na PiS ostatecznie obala tezę, iż protest ma wydźwięk apolityczny. Słowa, które padły w dramatyczny sposób kończą wydarzenie, jako oderwane od polityki. Po manifeście politycznym wygłoszonym przez jedną z kobiet osoby bezstronne z pewnością nie będą już chciały brać udziału w gierkach, które odbywają się na sejmowych korytarzach, a pisząc bardziej dosadnie, w politycznej farsie.

– Pierwszy etap kampanii „matek” w Sejmie: „Nie głosujcie na nikogo z PiS w wyborach samorządowych”. Drugi etap: „Głosujcie na nas” – napisał Piotr Wielgucki.

Chwileczkę...