Świat w szoku, Polska może świętować. Merkel przyznała się do …

W ostatnich tygodniach nieco ciszej – przynajmniej w naszym kraju – zrobiło się o kanclerz Niemiec Angeli Merkel. Aż do teraz, gdy wypowiedziała słowa, które szerokim echem odbiją się nie tylko w całej Europie, ale i na świecie. 

Merkel w cieniu

Niemiecka kanclerz odsunęła się w cień, gdy nieco załagodził się konflikt Polski z Unią Europejską. Już nie poucza rządu w Warszawie tak bezpośrednio. Być może dlatego, że również w Niemczech jej pozycja znacznie osłabła.

Trudno się dziwić. Zamieszanie przy tworzeniu rządu, rozważanie koalicji z socjalistycznym fanatykiem Martinem Schulzem i wreszcie pogarszanie stosunków z krajami Europy Środkowo-Wschodniej.

To wszystko złożyło się na lichy wizerunek kanclerz Angeli Merkel w oczach niemieckiego wyborcy. Kanclerz nie polepszyła sytuacji swoją najnowszą wypowiedzą, którą wprost przyznała rację Polsce.

Słowa Merkel spotkały się nawet z reakcją strony polskiej. Głos w sprawie zabrał wiceminister energii. Teraz rząd w Warszawie już wie, że może bez najmniejszych wątpliwości zwracać się o pomoc do Amerykanów czy pozostałych partnerów UE. Wypowiedź Merkel była bowiem jawnym przyznaniem się do nieczystych intencji, a przed takimi powinniśmy się bronić.

Ale o co tyle zamieszania? Otóż Angela Merkel poinformowała, że w poniedziałek na temat budowy gazociągu rozmawiała telefonicznie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Do tej pory niemiecka kanclerz przekonywała, że Nord Stream 2 to inwestycja gospodarcza.

Co jednak powiedziała teraz? Nieopatrznie, radykalnie zmieniła narrację. Pośrednio przyznała, że niemiecko-rosyjski projekt „gospodarczy” miał wziąć w kleszcze takie kraje jak Polska i Ukraina.

Uznajemy, że nie jest to tylko projekt ekonomiczny. To oczywiste, że ważną rolę w projekcie odgrywają czynniki polityczne – przyznała wreszcie Merkel. Była to odpowiedź na zarzuty prezydenta Ukrainy, który stwierdził wcześniej, że Nord Stream 2 to swoista łapówka za lojalność Berlina wobec Rosji. Słowa te początkowo wywołały w Niemczech sprzeciw, jednak Angela Merkel – najzwyczajniej w świecie – potwierdziła ich prawdziwość. – Słowa Merkel uznajemy za sukces Polski – powiedział wiceminister energii Michał Kurtyka.

W Polsce niemiecko-rosyjski deal od lat budzi sprzeciw. Chodzi nie tylko o naszą niezależność energetyczną, ale też o porażającą wręcz hipokryzję rządu w Berlinie. Z jednej strony zarzucają Polsce brak solidarności w ramach UE, z drugiej natomiast dogadują się z Rosją na dostawę gazu z pominięciem wszystkich państw Europy Środkowo-Wschodniej.

Chwileczkę...