Kto strzelał i być może ponownie postrzeli prezydenta?! Polacy nie będą zaskoczeni…

Rusza ponownie proces prezydenta Gdańska w związku z ujawnieniem w toku śledztwa skarbowego nowych zarzutów. Chodzi o sprawę błędów w oświadczeniach majątkowych sprzed kilku lat.

W 2013 r. Centralne Biuro Antykorupcyjne złożyło doniesienie do Prokuratury Generalnej o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza. Zawiadomienie dotyczyło przestępstwa związanego ze składanymi przez prezydenta w latach 2007-2012 oświadczeniami majątkowymi, dotyczącymi nabycia lokali mieszkalnych przez niego oraz przez członków jego rodziny.

Prezydent Gdańska zataił wówczas w oświadczeniach fakt posiadania dwóch z pięciu mieszkań, znacząco zaniżył oszczędności zdeponowane na kontach bankowych, nie odprowadził 130 tys. zł podatków z wynajmu mieszkań i nieujawnionych dochodów za lata 2011-2012 w kwotach 326 tys. zł. i 124 tys.zł. Śledztwo w sprawie oświadczeń majątkowych prezydenta Pawła Adamowicza oraz jego żony ruszyło pełną parą 23 października 2013 roku.

CBA przeprowadziło wtedy kontrolę, ze szczególnym uwzględnieniem przestrzegania przez prezydenta Gdańska tzw. ustawy antykorupcyjnej z racji pełnionej przez Adamowicza funkcji osoby publicznej oraz w związku z wysokimi dochodami w 2012 r. kiedy to jako prezydent miasta zarobił ponad 117 tys. zł netto i prawie drugie tyle, zasiadając w radach nadzorczych dwóch spółek – Zarządu Morskiego Portu Gdańsk i Gdańskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej.

W dalszych krokach prokurator generalny podjął decyzję o przekazaniu doniesienia do poznańskiej prokuratury apelacyjnej, a prokuratura zajęła się wówczas nieprzedawnioną częścią oświadczeń, czyli tą dotyczącą okresu po roku 2009. Reszta za okres 2007r.-2009r. została umorzona.

Śledztwo trwało z przerwami od 2013 do 2015, kiedy to pod koniec grudnia złożony został wniosek o warunkowe umorzenie postępowania wobec prezydenta mimo przekonania prokuratora o tym, że: „wina podejrzanego nie budzi wątpliwości”. Prezydent przyznał wtedy, że popełnił błędy w oświadczeniach, a następnie poprzez prawnika złożył wniosek o warunkowe umorzenie postępowania na okres próby dwóch lat. W 2015 roku prokuratura przychyliła się do wniosku obciążając go dodatkowo karą 40 tysięcy złotych.

W 2016 roku warunkowo umorzono prezydentowi postępowanie prawne na okres próbny dwóch lat i zasądzono świadczenie w wysokości 40 tys. zł na cel społeczny.  Sąd orzekł przy tym, że „STOPIEŃ SZKODLIWOŚCI SPOŁECZNEJ CZYNU NIE BYŁ ZNACZNY”!

Niesamowite! Z punktu widzenia przeciętnego Polaka, powyższe orzeczenie wydaje się kompletnym absurdem i nieporozumieniem, a istota prawożądności staje w tym miejscu pod dużym znakiem zapytania, gdyż gdyby sprawa dotyczyła zwykłego Kowalskiego werdykt sądu wyglądałby zgoła inaczej.

W dalszym postępowaniu sąd  uznał, że Paweł Adamowicz „swoim działaniem nie wyrządził nikomu szkody” i  „nie działał z zamiarem ukrycia swojego majątku”
w kwietniu 2016 roku śledztwo zostało zakończone. Gdański sąd orzekł wówczas, że Prokuratura Apelacyjna w Poznaniu miała prawo umorzyć wątki „rzekomej” korupcji w związku z zakupem mieszkań przez Pawła Adamowicza gdyż nie dowiedziono, że nieruchomości zostały kupione po zaniżonej cenie.

Po odwołaniu CBA w grudniu 2016r.  sprawę skierowano do ponownego rozpatrzenia w efekcie czego  w 2017 roku obrońca Pawła Adamowicza, Jerzy Glanc złożył skargę do Sądu Najwyższego w Warszawie, która następnie została oddalona. We wrześniu br. w związku z tym, że sąd w Gdańsku nie uwzględnił wniosku prokuratury o warunkowe umorzenie postępowania proces ruszył z powrotem.

Paweł Adamowicz podczas rozprawy sądowej tłumaczył, że nieujawnione dochody pochodziły z darowizn od jego rodziny i były przeznaczone dla dzieci. Przyznał się też do tego, że w oświadczeniach nie umieszczał wszystkich składników majątkowych. Zaznaczył, że nie będzie odpowiadał na pytania swojego obrońcy ani prokuratora…

Zachowanie Adamowicza wskazuje przy okazji toczącego się przeciwko niemu postępowania karno-skarbowego na to, że nie ma on absolutnie żadnego poczucia winy z tytułu swojego mało etycznego zachowania, lecz czuje się wręcz pokrzywdzony i niesłusznie szarpany przez polskie prawo. Uważa się za ofiarę nagonki mającej na celu podważenie jego reputacji jako polityka i prezydenta miasta Gdańska, którego jak uważa jest dobroczyńcą i zasługującym na szacunek budowniczym.

Ta nagonka ma podważyć zaufanie mieszkańców do urzędu i do mnie. Tymczasem od kilkunastu lat Gdańsk intensywnie się rozwija dorównując europejskim miastom. Te pozytywne zmiany są zauważane i doceniane choćby w postaci czołowych miejsc w rankingach, plebiscytach, uznaniu turystów i przede wszystkim mieszkańców. I na pracy na rzecz Gdańszczanek i Gdańszczan skupiałem się i nadal będę się skupiał. A o tym czy Prezydent wypełnia swoje obowiązki decydują w wyborach mieszkańcy – oświadczył Adamowicz.

Być może, rzeczywiście cały polski aparat prawno-skarbowy jest na tyle omylny lub ułomny żeby z uporem maniaka wyciągać konsekwencje prawne względem niesłusznie osądzanej, niewinnej ofiary,  wciąż na nowo się na nią zasadzać i urządzać sobie na nią polowania…? Widać jakieś fatum wisi nad Bogu ducha winnym prezydentem Gdańska, skoro po raz kolejny staje się on zwierzyną łowną, przewidzianą do zgrillowania po urządzonym uprzednio polowaniu przez agentów CBA i urzędników skarbowych.

Wszystko idzie zatem zgodnie z uknutym planem, o którym wspomniał będąc gościem  Konrada Piaseckiego w poranku Radia ZET we wrześniowy piątek 2016r. mówiąc:

Takie są czasy, że my – samorządowcy – jesteśmy zwierzyną łowną i lubi się nas grillować i do nas strzelać.

Na koniec należy dodać, że kłopoty niewinnego prezydenta Adamowicza na tym się nie kończą. Pod koniec listopada prokuratura wszczęła śledztwo ws. możliwości przyjęcia korzyści majątkowych przez prezydenta Gdańska, jego zastępcy i dwóch jego urzędników. Chodzi o wyjazd do Madrytu, który współfinansowała spółka wodociągowa Saur Neptun.

Oliwia Luboń

JAK TO SKOMENTUJESZ?