Polska chce odzyskać Lwów? Wielu o tym marzy!

ROSZCZENIA TERYTORIALNE Wschodnie pogranicze Polski od kilkudziesięciu lat wzbudza ogromne kontrowersje. To temat bardzo drażliwy – zwłaszcza, że nasz kraj został pozbawiony jednych z najbardziej… polskich terenów, które z kolei leżą dziś głównie w granicach niezbyt przyjaznego nam państwa. 

Ziemie, które dziś nazywamy Kresami Wschodnimi to lwia część terytorium, które zostało Polsce odebrane po II wojnie światowej, w wyniku konferencji jałtańskiej. Wcielono je do republik radzieckich, a dziś znajdują się na terenie Białorusi, Litwy i Ukrainy.

Zdaje się, że najbardziej Polakom żal Lwowa, które dziś – formalnie – jest miastem ukraińskim. I choć kolejne przerysowania granic wydają się na tę chwilę mało prawdopodobne, to dla wielu byłyby spełnieniem marzeń. Drugim wielkim miastem odebranym Polsce jest dzisiejsza stolica Litwy – Wilno, ale o nim w tym kontekście tak często się nie wspomina. 

Odradzający się na Ukrainie banderyzm stał się punktem zapalnym dla antyukraińskich nastrojów wśród Polaków – zwłaszcza młodych – które narastają błyskawicznie. Nasi patrioci mają coś w rodzaju odruchu obronnego i deklarują baczną obserwację Ukraińców, którzy zjeżdżają do Polski milionami. Najchętniej rzecz jasna zatrzymaliby ten napływ. 

Coraz częściej wraca też temat Kresów. Wielu Polaków, szczególnie zrzeszonych w Grupie przeciwko OUN-UPA nie ma wątpliwości, że przedwojenne polskie miasto się naszemu państwu należy i że powinniśmy o nie walczyć. Są też Polacy, których rodziny pochodzą ze Lwowa, niektóre z nich uciekały z Ukrainy przed prześladowaniami. I bez wątpienia niejeden chętnie podjąłby działania w kierunku „odbicia” Lwowa. To już jednak byłby konflikt militarny, którego przecież nie chcemy. 

Czy Lwów wróci kiedyś do macierzy – w granice Rzeczypospolitej Polskiej? To bardzo trudne pytanie. Nic nie jest niemożliwe, zwłaszcza gdy dowiadujemy się, że w XXI wieku prezydent Rosji proponował polskiemu premierowi rozbiór Ukrainy. Z tej propozycji Donald Tusk nie skorzystał. Gdyby to zrobił? Może mielibyśmy dziś inny dziś Kresy z powrotem. A może właśnie lizalibyśmy rany po najbardziej krwawej wojnie od czasów Hitlera? 

Za 2 lata w Polsce kolejne wybory, a później następne i jeszcze jedne. Czy mamy pewność, że w ciągu tych lat do władzy nie dojdzie opcja antyukraińska? Nie. Czy mamy pewność, że rosyjski przywódca nie złoży przyszłemu premierowi RP propozycji podobnej, jaką w 2008 r. miał przedstawić Tuskowi? Nie. Czy mamy pewność, że taki premier odmówi? Też nie. 

Marcin Palion

Marcin Palion

Napisz do autora: marcin.palion@newsweb.pl

JAK TO SKOMENTUJESZ?