Kolejne, OLBRZYMIE kłopoty prezydenta Francji. Tego z pewnością się nie spodziewał …

Prezydent Francji Emmanuel Macron, który jeszcze niedawno zdobył poparcie zdecydowanej większości swoich rodaków w wyborach prezydenckich, pokonując zdecydowanie Marine Le Pen stracił olbrzymie poparcie, jakim się cieszył. Jak wskazują sondaże, obecnego gospodarza Pałacu Elizejskiego popiera ledwie kilkanaście procent Francuzów, a miliony są zdesperowane i wściekłe ze względu na plany zwolnień nawet 120 tysięcy ludzi i zmniejszenia odszkodowań dla zwalnianych pracowników.

Macron, który jeszcze niedawno wyjątkowo butnie i arogancko wyrażał się o Polsce nie radzi sobie z sytuacją we własnym kraju. Zamachy terrorystyczne, pełzająca islamizacja, ciągły stan wyjątkowy to tylko kilka z problemów trawiących kraj nad Loarą. Jutrzejszy dzień będzie z pewnością jednym z najtrudniejszych podczas trwającej ledwie kilka miesięcy kadencji Macrona, gdyż w całej Francji zapowiadany jest ogromny strajk pracowników. Jak podają związkowe centrale, na ulice może wyjść nawet 5 milionów ludzi!

Wszystkie dziewięć związków zawodowych zwiera swoje szeregi i zamierza demonstrować swój sprzeciw wobec zapowiadanym przez prezydenta cięciom, które uderzą w setki tysięcy zwykłych ludzi i ich rodziny. Związkowym centralom nie podoba się pomysł reformy kodeksu pracy, która umożliwi zbiorowe zwolnienia, a także zapis mówiący o pomijaniu roli związkowych central podczas negocjacji między pracodawcami i pracownikami.

Macron jest nazywany we Francji „prezydentem bogatych”, gdyż zmniejszył podatki dla najlepiej zarabiających i właśnie ta decyzja stała się impulsem jednoczącym związki zawodowe przed jutrzejszymi protestami. Sam prezydent broni swoich pomysłów, mówiąc o konieczności reformy gospodarki i przyciąganiu inwestorów. W planach francuskich władz jest także zmniejszenie pomocy mieszkaniowej oraz zwiększenie składek na ubezpieczenia społeczne.

Widać wyraźnie, że hołubiony przez lewicowo-liberalne elity i media, Macron bardzo szybko osiągnął poparcie na poziomie swojego poprzednika – Francoisa Hollande’a, który pod koniec swojej kadencji był powszechnie znienawidzony. Jednak społeczeństwo we Francji dało się nabrać na PR-owskie sztuczki przedstawiające Macrona jako nową jakość w polityce, a tymczasem był on jednym z ministrów za czasów poprzedniego prezydenta. Dopiero teraz, kiedy na horyzoncie pojawia się widmo zwolnień Francuzi jednoczą się przeciwko swojej władzy.

Jutrzejsze protesty będą dla Emmanuela Macrona kolejną konfrontacją z niezadowolonym społeczeństwem, które nie chce zwolnień i cięć w gospodarce i poparło prezydenta w wyborach. Prezydent Francji bardzo szybko znalazł się w tarapatach, które nie są wygodne dla żadnego polityka, gdyż ewentualne miliony ludzi na ulicach mogą zrobić wielkie wrażenie. Może to skłoni prezydenta Francji do zajęcia się sprawami wewnętrznymi własnego kraju i zaprzestania atakowania Polski, w której panuje stabilizacja i bezpieczeństwo.

Jakub Surowiec

Jakub Surowiec

Dziennikarz NewsWeb.pl
Napisz do autora: jakub.surowiec@newsweb.pl

JAK TO SKOMENTUJESZ?