Znany YouTuber: Gdy krytykuję rząd PiS, zarobki wzrastają, a gdy chwalę – są blokowane

Mówi się, że internet to – przynajmniej na razie – oaza wolności słowa. Wielu przekonuje, że to ostatni środek masowego przekazu, którego politykom nie udało się do końca zawłaszczyć.

Jednak sieć coraz częściej, często niezbyt przyjemnie, nas zaskakuje. Pamiętamy przecież masowe usuwanie stron prawicowych na Facebooku, szeroko zakrojoną cenzurę czy najświeższą sprawę – usunięcie hastagu #ReparationsForPoland przez administrację Twittera. Co ciekawe, był on już na liście najpopularniejszych.

Na jaw wychodzą też coraz bardziej niepokojące informacje o serwisie YouTube, którego właścicielem jest Google. Znany twórca zamieszczający filmy na YT od kilku lat – Krzysztof „Ator” Woźniak z kanału polityczno-rozrywkowego wideoprezentacje – przyznaje, że Google zdecydowanie mocniej wspiera materiały lewicowo-liberalne, a te wychwalające tradycyjne wartości i konserwatywnych polityków coraz częściej skazuje na zaginięcie w otchłani YouTube’a.

Krzysztof Woźniak stara się zachować w swoim przekazie pluralizm, dlatego w jego filmach czasami „obrywa się” liberalnej opozycji i Unii Europejskiej, a innym razem na przykład Prawu i Sprawiedliwości. Jednakże pluralizm jest serwisowi YouTube nie w smak. – W dobie coraz częstszych problemów z monetyzacją zauważyłem, że gdy „jadę” po Prawie i Sprawiedliwości, to zarobki są takie, jak powinny. Z kolei gdy krytykuję UE, jej politykę migracyjną czy tzw. totalną opozycję, nagle zaczyna się obcinanie zarobków i ograniczanie wyświetlania reklam – informuje na swojej grupie „Płatnicy składek Atora bez ZUS” Krzysztof Woźniak.

WIĘCEJ poniżej
Chwileczkę...

„Vlogi, w których cisnę po PiS albo mówię, że Unia będzie odpalała sankcje wobec Polski mają ZAWSZE normalną monetyzację – przypadek?” – pisze w jednym z najnowszych komentarzy na swoim profilu na Facebooku.

Marcin Palion
Marcin Palion
Napisz do autora: marcin.palion@newsweb.pl

Obserwuj w mediach społecznościowych:

JAK TO SKOMENTUJESZ?