W unijnych gmachach coraz goręcej. Kolejne państwo staje po stronie Warszawy!

W brukselskich gmachach muszą trwać coraz bardziej ogniste dyskusje. Polska nie jest bowiem „sama na polu bitwy” – jak mówi opozycja w naszym kraju – a wręcz przeciwnie. Cieszy się coraz większym wsparciem krajów zaprzyjaźnionych. Walka z grupą państw, a nie samym rządem w Warszawie, będzie dla UE nieporównywalnie trudniejsza.

Polska jest okładana przez zachód z każdej strony i pod każdym możliwym pretekstem. Larum zaczęło się od konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego. W jego obronie stawali nawet unijni dygnitarze, w których krajach TK nie istnieje. Jak na ironię, mówili, że jest on podstawą państwa prawa i europejskich wartości. Później powróciła kwestia siłowo narzucanych nam muzułmańskich imigrantów i unijny zakaz reformowania naszego rodzimego sądownictwa.

W ostatnich tygodniach rozbrzmiała dyskusja wokół nowego konfliktu w UE, którego Polska stała się jedną ze stron. Pojawił się w nim nowy sojusznik naszego kraju. Nie chodzi tym razem o Viktora Orbana, premiera Węgier, który w sposób naturalny wspiera Polskę w większości przypadków. Wsparcie dla rządu Beaty Szydło zadeklarowała Litwa.

Dziennik „Rzeczpospolita” zwraca uwagę, że spotkania w Warszawie wykazały, iż Wilno ma podobne do Polski podejście do swobody przepływu usług w Unii Europejskiej i stanie po naszej stronie w sporze zainicjowanym przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona w sprawie pracowników delegowanych. – Będziemy bronić naszych kierowców tirów – zapowiedział we wtorek premier Litwy Saulius Skvernelis.

WIĘCEJ poniżej
Chwileczkę...

Oto 5 powodów, przez które Platforma Obywatelska przegra najbliższe wybory

We wtorek premier Skvernelis spotkał się z Beatą Szydło oraz – w szerszym gronie – z przedstawicielami Łotwy i Estonii, bo nie była to wizyta bilateralna, lecz szczyt polsko-bałtycki. W poniedziałek wieczorem przeprowadził z liderem PiS Jarosławem Kaczyńskim długą rozmowę o wszystkim – od inwestycji, przez mniejszości narodowe, po sport.

Oprócz Litwinów i Węgrów, poparcie Polski w większości kwestii zadeklarowały Estonia, Słowacja i częściowo Republika Czeska. Bliską współpracę z Warszawą deklaruje też prezydent Chorwacji Kolinda Grabar Kitarovic. Bunt Europy środkowo-wschodniej to dla Brukseli, Berlina czy Paryża nowość. Opcje są dwie: albo zachód będzie szedł w zaparte, albo zacznie wreszcie liczyć się ze stanowiskiem biedniejszych państw.

Marcin Palion
Marcin Palion
Napisz do autora: marcin.palion@newsweb.pl

Obserwuj w mediach społecznościowych:

JAK TO SKOMENTUJESZ?