Merkel: Zamachy w Europie to wina polskiego nacjonalizmu

Niemiecka władza obwinia za agresję wśród muzułmanów wszystkich, tylko nie siebie i nie politykę multikulturową, która okazała się być jednym z najbardziej zbrodniczych w historii kontynentu.

Kanclerz Niemiec próbuje korzystać ze zbiegu okoliczności polegającego na tym, że eskalacja największej islamskiej przemocy zbiegła się w czasie z ubiegłorocznymi wyborami w Polsce, które wygrała partia konserwatywno-narodowa.

To prawda, wybory mieliśmy w październiku, a mordercze szaleństwo na dobre zaczęło się w listopadzie (masakry w Paryżu). Od tego czasu praktycznie codziennie dochodzą do nas informacje o mniejszych lub większych aktach terroru – we Francji, w Niemczech, Belgii czy krajach Skandynawii.

Nie ma to rzecz jasna nic wspólnego z naszym krajem, który to z kolei z uchodźcami ma tyle wspólnego, co Ryszard Petru z wybitnym historykiem.

Tłumaczenia liberalnych polityków UE, z kanclerz Merkel na czele, mają różne oblicza. Od argumentów typu: “imigranci nie mogą się odnaleźć, bo wszędzie atakują ich reklamy nowoczesnych smartfonów”, po takie jak: “częste zamachy to wynik lęku uchodźców przed nacjonalistami, których najwięcej jest w Polsce“.

Angela Merkel często powtarza, że przywiązanie do tradycji i kultury jest zaściankowe, żę musimy się otworzyć i walczyć z szerzącym się nacjonalizmem (czyt. patriotyzmem). Za to prezydent Niemiec Joachim Gauck pewny siebie zaznaczył ostatnio, że “Polacy jeszcze nauczą się żyć z obcymi”.

Jednakże różnica pomiędzy krajem naszym, a tym, który mamy za zachodnią granicą jest taka, że u nas można wyjść na ulice nie obawiając się, że zginiemy od wybuchu bomby albo rozjechani przez prowadzoną przez szaleńca ciężarówkę.

Z kolei sterowane przez rząd niemieckie media rozpisują się z pogardą o polskim poczuciu narodowości. Nabijają się też nieco z walczących o odbieraną przez Unię Europejską suwerenność. Niemieckie media uważają, że skoro Polska od 2004 r. korzysta z pomocy Wspólnoty, to jest już poniekąd “własnością” UE.

“UE to nie bankiet, gdzie można się najeść do syta a potem wstać od stołu głośno bekając” – pisze np. Dirk Birgel z „Dresdner Neueste Nachrichten”.

Dodaj komentarz poniżej ⇩



loading...

2 KOMENTARZE

  1. Jak żył nasz papież Jan Paweł II, nie było kłótni, wojen między państwami, a teraz? Co to się porobiło? Po co ta Unia i te nieporozumienia? Dawniej było lepiej! Ludzie zrobili się teraz tacy zachłanni, okropni! Boję się o naszą Polskę, o dzieci, wnuki itd… My chcemy spokoju, zgody. Nie chcemy wojny! Amerykanie niech nie zaczynają pierwsi wojny! Niech będą tylko na straży, bronią nas w razie czego! Chcemy spokoju!

    0
    2

ZOSTAW ODPOWIEDŹ