Mateusz Kijowski pobity na Dworcu Centralnym! „Dziwne, że nikt nie chciał mi pomóc”

Nagle otrzymałem dwa czy trzy ciosy w kark i głowę – mówi lider KOD Mateusz Kijowski, który w sobotę 25 czerwca został zaatakowany na Dworcu Centralnym w Warszawie. Jak twierdzi, to dziwne, że nikt nie chciał mu pomóc. 

Tak, zostałem wczoraj tuż przed północą na Dworcu Centralnym zaatakowany. Rozmawiałem przez telefon i nagle usłyszałem jakiś stek wyzwisk i otrzymałem dwa czy trzy ciosy w kark i głowę (na plecach miałem plecak, więc były chronione) – cytuje Kijowskiego „Wyborcza”.

Inicjator „Komitetu Obrony Demokracji” dodaje, że był niemile zaskoczony obojętnością ludzi wokół. – Nawet kiedy krzyknąłem „Policja!”, nikt nie zareagował w żaden sposób mimo, że kilka osób interesowało się i przyglądało temu, co się dzieje. Tak, wiem, nie broczyłem krwią leżąc na ziemi. Zawsze staram się reagować, kiedy widzę agresję i muszę przyznać, że ta obojętność niemile mnie zaskoczyła – mówi.

Kijowski dodaje, że nic poważnego się mu nie stało. W całej sytuacji wietrzy natomiast prowokację.

WIĘCEJ poniżej
Chwileczkę...
NewsWeb.pl
NewsWeb.pl
Napisz do nas: redakcja@newsweb.pl
JAK TO SKOMENTUJESZ?